Przejdź do treści

NNO. Po stronie odpowiedzialności.

Komentujemy świat. Chcemy go zmieniać na lepszy.

Poznaj nas
Wakacje z duchami, czyli w poszukiwaniu własnego czasu fot. Karolina Trzeciakiewicz
Głębiej w Siebie

Wakacje z duchami, czyli w poszukiwaniu własnego czasu


2 lipca, 2021

Nie mam nic przeciwko temu, aby wyjeżdżać na wakacje w poszukiwaniu duchów, dawnego czasu. Latem obcowanie z zabytkami zamienia wakacyjną nudę na krótkotrwałe zadziwienie turysty „czy tak kiedyś żyli ludzie?”. Choć owszem, przyznaję że może być też pożytecznym pomysłem na spędzanie czasu, lepszym niż seanse wielogodzinnego opalania za parawanem.

Co więcej, oferta turystyczna Polski w dużej mierze opiera się na tym co już było. Często kuszą słowiańskie wioski tematyczne, rozwija się przemysł tego co tradycyjne, jak dawniej, rzemieślnicze. Ale nie chodzi tylko o turystykę historyczną, a o nasze przeżywanie czasu.

W dzisiejszym zaawansowanym społeczeństwie nie możemy organizować sobie czasu w sposób tradycyjny. Być może gdzieś jeszcze w niektórych zawodach udaje się utrzymywać podział doby (3×8) na pracę, sen i odpoczynek. Świeże doświadczenia pandemii – wszystkie niedogodności z nią związane i przywileje lockdownu dla tych, którzy mogli pracować zdalnie i nie chorować – przypieczętowały zmiany. Turboglobalizacja, sieciowość oraz nowa temporalność, jaka wyłoniła się w post-pandemii są naszym udziałem, doświadczeniem. Czyli, częścią tożsamości.

Musimy funkcjonować w zaawansowanych systemach organizacji czasu zawodowego. Zmienną w równaniu tego czasu stanowi skomplikowanie naszej sieci profesjonalnych zależności. Na to nakładają się temporalności bliskich, a także nieograniczona niczym dostępność treści w Internecie, których pochłanianie także wymaga czasu i może być uzależnieniem.

Sama praca stała się niekończącym się cyfrowym tunelem, którym podążamy w poszukiwaniu świetlików. Work-life-blending na tym właśnie polega. Na niekończącym się wysiłku pracy i kontynuacji tego, co pozostało z prywatności. Zawsze jest coś do zrobienia. Znajdzie się mail, który czeka na napisanie lub odpowiedź. Możliwe, że należy uczestniczyć w korporacyjnych spotkaniach z ludźmi z Ameryki Południowej, a wtedy noc miesza się z dniem. W przerwie pomiędzy zajęciami zawodowymi trzeba znaleźć czas dla dzieci, zakupy, sport.

Struktury, jakie tworzymy we współczesności są więc zupełnie niepodobne do tych, które były udziałem mieszkańców słowiańskich wiosek, malborskiego zamku czy skansenu XIX-wiecznej wsi. Ich mieszkańcy nie znaleźliby dla nas usprawiedliwienia. Z naszymi nawykami, nałogami i quasi religijnością wypadlibyśmy w ich oczach na dziwaków.

Nasze struktury są nietrwałe i podlegają wpływom, jakie trudno przewidzieć, a wymagają ciągłej uwagi i umiejętności dostosowania się. W sekwencyjności doświadczeń zbieranych w różnych projektach, przy okazjach, modach i we współczesnych rytuałach, które co rusz powstają i rozpadają się, w sposób niespokojny szukamy ciągłości. Własnego czasu przeżytego w sposób niekwestionowany. Może tęsknimy do odczuwania czasu w sposób, w jaki przeżywało się go jak dawniej, przez ludzi zamieszkujących zabytki?

Wydaje mi się, że wakacyjne podróże po nich powinny być pouczające, byle nie dać się zwieść ich czarowi. Powrotu do dawnego, przednowoczesnego przeżywania czasu nie ma. Jest to nie tylko jedno ze zbiorowych złudzeń postpolityki, ale też autoimmunologiczna choroba psychiki. W nowoczesności musimy zżyć się z czasem płynącym w różnych systemach. Pogodzić z jego fragmentarycznością, tak jak ogniska naszej płynnej tożsamości mogą płonąć raz żywym, a raz bladym ogniem, w zależności od pływów fortuny, natężenia zmian w otoczeniu, firmie, społeczeństwie. Nie planować nadto, bo nawet wakacje planowane na zapas mogą stać się w pewnym sensie i okolicznościach obciążeniem.

Noblista Konrad Lorenz w książce „Regres człowieczeństwa” określił to w sposób precyzyjny – wszystko w historii człowieka dzieje się po raz pierwszy. Konsekwencją tego jest fakt, że naszej kultury, systemu norm i reguł nie strzeże żadna sprawdzona historycznie zasada.

Nie możemy jej odtworzyć, aby znaleźć sposób na życie i przez to poczuć się bezpiecznie. To znowu nakłada na nas odpowiedzialność za samych siebie i za wytwory naszych zachowań. Tak więc, rozwijamy naszą cywilizację bez ortodoksyjnego planu, korygując jej nietrafione inwestycje i pozwalając sobie na błędy. Czerpiemy z jej bogactwa. Przeżywamy czas w sposób jednostkowy, indywidualny, niepodrabialny, własny. Wakacje z duchami to tylko zabawa.

Udostępnij:

Dołącz do naszej społeczności

Zarejestruj się bezpłatnie, otrzymasz dostęp do wykładów, najnowszych artykułów, wywiadów i podcastów.

Dowiedz się więcej