Przejdź do treści

NNO. Po stronie odpowiedzialności.

Komentujemy świat. Chcemy go zmieniać na lepszy.

Poznaj nas
Niewypowiedziane
Czytam

Niewypowiedziane


2 grudnia, 2021

Jednym z największych grzechów polskich wydawnictw jest ślepe zapatrzenie się w literaturę Wielkiego Brata zza oceanu i niedostrzeganie wspaniałych autorów europejskich, których Wielki Brat wprawdzie zna, ale Polka i Polak nie pozna, o ile nie mówi w jakimś innym niż polski języku. W efekcie mamy na półkach księgarń, licznie reprezentowane, amerykańskie, niestrawne czytadła, które przyjmują formę opasłych tomów, a ze świecą szukać nowości literackich z Włoch, Hiszpanii, Niemiec czy Francji.

Przykładem na to jest Marie Darrieussecq, która jest autorką kilkunastu książek, w tym kilku wybitnych, a na polski przetłumaczono na razie tylko jedną z nich „Truismes” – polski tytuł „Świństwo (Truizmy)”. To cienka książeczka, którą z perspektywy pozostałych książek autorki nazwałbym rodzajem żartu, zabawy. Choć w połowie lat 90-ych, kiedy ukazała się we Francji wywołała spore poruszenie, a nawet oburzenie. Po ćwierć wieku od debiutu nie porusza już tak bardzo. We Francji sprawy, o których pisze Darrieussecq zostały przepracowane jeszcze w XX wieku. W Polsce, pomimo XXI wieku, nie dość, że ich nie przepracowujemy, to jeszcze staramy się je upychać pod dywan. Górka rośnie i potykają się o nie coraz młodsze pokolenia kobiet.

Wypowiedzieć to, co niewypowiedziane

Jedną z ogromnych zalet literatury francuskiej jest dystans, oddech i poczucie humoru. Co trudno znaleźć u nadąsanych, pozujących na wielkich rosyjskich powieściopisarzy, autorów amerykańskich. Darrieussecq w „Truismes” dotyka problemu prawicowego ekstremizmu, patriarchatu, który przyjmuje najbardziej dziaderską z form oraz poprawności politycznej, która odnosi się do „ciałopozytywności”.

Pisarka, jak przystało na wnikliwą autorkę, ten ostatni trend przewidziała już dawno temu. Poddaje go wiwisekcji, zabawnie obchodzi temat z różnych stron, żeby dosłownie nie nazwać tego, co właściwie wszyscy widzą i wiedzą, ale boją się powiedzieć na głos. Nawiasem mówiąc o pisarstwie Darrieussecq mówi się, że ma postać „dire l’indicible”, czyli wypowiadania tego, co niewypowiedziane albo niewypowiadania tego, co wszyscy wiedzą i dobrze rozumieją.

Czułe opowiadanie

Na podstawie „Truismes” można byłoby odnieść wrażenie, że głównym celem twórczości Darrieussecq jest tworzenie feministycznych manifestów, ale trudno mi się z tym zgodzić. Takie postrzeganie twórczości tej francuskiej autorki, to złapanie się w pułapkę poprawności politycznej, którą ona sama ustawia. Pisanie o kobietach, ich ciele, zmaganiach ze strukturą społeczną, opowiadane przez kobietę nie czynią ich od razu prozą feministyczną. Są przede wszystkim dobrą literaturą. Czasem bardziej poruszającą, czasem łagodną. Darrieussecq posiada niezwykłą umiejętność opowiadania z czułością, ale bez przesadnego psychologizowania.

Na deski Teatru WARSawy

Po tę pierwszą i jedyną przetłumaczoną na polski powieść Marie Darrieussecq sięgnął Adam Sajnuk – artystycznie opiekujący się od lat repertuarem Teatru WARSawy w Warszawie. Znając inne dokonania artystyczne tego reżysera (okazjonalnie aktora) można się domyślać, że w „Świństwie” najbardziej zainteresowała go niejednoznaczność tekstu, brak taniej dydaktyki i humor. To wszystko z charakterystyczną dla siebie precyzją Sajnuk przeniósł na deski teatru. Bardzo spodobała mi się zastosowana przez niego rewersja w przedstawieniu postaci. Jedną, kobiecą rolę grają trzy aktorki, a wiele ról męskich jeden aktor. Nawiasem mówiąc tekst jest tak wymagający, że dla jednej aktorki byłoby to bardzo duże wyzwanie.

Jednocześnie dzięki temu, że główną postać grają trzy bardzo różne w typie urody kobiety, rozszerza percepcję dramatu. Narratorka „Świństwa” jest młodą kobietą, próbującą utrzymać się na powierzchni opresyjnego społeczeństwa. Stara się sprostać wymaganiom narzeczonego i mężczyzn-klientów, z którymi się prostytuuje. Jest to o tyle trudne, że zmianom podlega zarówno jej ciało, jak i potrzeby. Jest to świat, w którym kobieta ma być uległa wobec mężczyzn i upośledzona społecznie. Kiedy przestaje taka być i wyraża swoje zdanie lub demonstruje przyjemność, staje się nieatrakcyjna.

Niewinność, naiwność i siła

Adam Sajnuk „rozparcelował” sztukę pomiędzy Adę Dec, Justynę Fabisiak i Angelikę Kurowską. Panie miały arcytrudne zadanie, wymagające szczególnej uważności w partnerowaniu. Poradziły sobie z tym znakomicie. Tekst płynął gładko i w żadnej minucie nie było czuć podziału ról rodem ze szkolnej akademii. Aktorki stworzyły jedną postać. Grały różnie, ale przede wszystkim równo. Nie próbowały prześcigać się w okazywaniu emocji i groteski. I z każdą minutą rozkręcały się coraz bardziej, aż do fenomenalnego finału.

Nie potrafię wyróżnić żadnej z Pań, bo każda z nich zasługuje na tak samo głębokie ukłony i wielkie pochwały. Scaliły swoje talenty i wrażliwości w jedno. Połączenie niewinności Justyny Fabisiak, naiwności Ady Dec i siły Angeliki Kurowskiej stworzyło sceniczną hydrę. Nie do pokonania. Przez nikogo. Szczególnie przez mężczyzn, których w sztuce odgrywał Konrad Żygadło. Lekko, zwinnie, bez trudu przepoczwarzał się w kolejnych facetów, których bohaterka „Świństwa” spotykała na swojej drodze. Świetnie bawił się formą, konwencją. Pokazywał kolejne twarze, czasem krańcowo różne. Wspaniale się ułożył ze swoimi rolami.

fot. Przemysław Wojtaś / Teatr Warsawy

Głównym tematem powieści Darrieussecq jest ciało. Na wykorzystanie plastyczności ciał postawił również reżyser „Świństwa”. Aktorzy bardzo wyraźnie rysowali swoimi ciałami postaci, ale też, dzięki znakomitej reżyserii światła Artura Wytrykusa tworzyli za ich sprawą dodatkowy teatr cieni. Wartość sztuki podkreślała bardzo dobrze dobrana muzyka, podkręcana przez jednoosobową sekcją rytmiczną Szymona Linette, który towarzyszy aktorom w spektaklu na żywo.

Oglądając adaptację książki Marie Darrieussecq w Teatrze WARSawy zastanawiałem się nad tym, w którym momencie jesteśmy w Polsce teraz, jeśli chodzi o przedmiotowe traktowanie kobiet i sprowadzania ich do roli ciał, które mają do wykonania określone zadania. Zastanawiałem się również nad tym, z jakiego powodu jesteśmy tak daleko i czemu tak szybko się cofamy. I nad tym, czy nazywając kogoś świnią, nie ubliżamy świni.

ŚWIŃSTWO

reż. Adam Sajnuk

Teatr WARSawy w Warszawie

ŚWIŃSTWO (TRUIZMY)

Marie Darrieussecq

przeł. Barbara Walicka

KARAKTER

2018

Udostępnij:

Dołącz do naszej społeczności

Zarejestruj się bezpłatnie, otrzymasz dostęp do wykładów, najnowszych artykułów, wywiadów i podcastów.

Dowiedz się więcej