Przejdź do treści

NNO. Po stronie odpowiedzialności.

Komentujemy świat. Chcemy go zmieniać na lepszy.

Poznaj nas
Hiperaktywni na sekundę
Relacje

Hiperaktywni na sekundę


19 lipca, 2021

Czy musimy być aż tak aktywni w internecie? Może teraz, latem lepiej wyjść poza widmową rzeczywistość i poczuć się pewniej tu, gdzie obowiązują zasady fizyki i biologii?

Czy nie jest tak,  siedząc przed komputerem człowiek wie, że to tylko zabawa i może sobie pozwolić na więcej z wachlarza intencji i działania. Atmosferze swobody sprzyja charakterystyka narzędzia. I tak, jak w edytorze tekstów można w każdej chwili nacinać Ctrl+Z i cofnąć się w czasie, w popularnej poczcie jeszcze chwilę po wysłaniu maila można go wrócić do nadawczyni/nadawcy.

Tak samo w poczynaniach w social mediach można pozwolić sobie na więcej, bo to tylko zabawa. Zrobisz ruch, ale zaraz go cofniesz zaprzeczając sobie. Życiową, autentyczną postać cechuje większa odpowiedzialność, w tym za słowa. Rzadko zdarza się, że ktoś komuś naubliża na ulicy, bo mu nie spodobał mu się drobny szczegół jego ubrania. 

Na co dzień człowiek żyje na pograniczu iluzji rzeczywistości cyfrowej i zostawia sobie część aktywności na interakcję ze światem zewnętrznym. Czego jest więcej? Obiektywnie rzecz biorąc, więcej jest już interakcji w sieci. Nawet mieszkańcy Polski niemiejskiej przyznają, że spędzają przed komputerem średnio 6 godzin na dobę. Brytyjskie nastolatki w ekstremalnych przypadkach mogą przebywać w internecie przez 28 godzin na dobę, korzystając z przekroczenia ograniczeń ludzkiej natury i czasu jakie daje wieloekranowość. To też zostało zbadane.

Taka ilość samotnego w większości przebywania naprzeciw komputera musi odbijać się na tożsamości. Nadmiar aktywności ekranowej przynosi zmianę w tym, co buduje naszą tożsamość. Wpływa na to czym jest „prawdziwe życie” wobec poczynań sieciowego awatara. Czy decydując się na hiperaktywność nie odbieramy sobie zmysłowego i umysłowego traktowania świata, który stanowi większe wyzwanie, niż przebywanie w świecie symulakrów?

Chodzi o nadmiar ekranowej persony względem prawdziwego ja. Jeśli decydujemy się na hiperaktywność taką, a nie inną, może rosnąć w nas poczucie niepewności co do tego kim jestem? Tamtym/tamtą w sieci? Czy może tym tu, z ciała i jego potrzeb? Na co dzień nie prowadzi się superwizji własnej tożsamości. Emocji, odczuć, myśli nie budujemy selektywnie. Przechodzimy od jednych do drugich, nadajemy im mniejszą lub większą wagą. Coraz trudniej się w tym rozeznać.

Poza tym, jeśli przebywam coraz dłużej w sieci, prowadzę coraz bardziej uzależniającą grę hazardową. Zakład polega na tym, że nie wiem z kim wchodzę w interakcję. Moja jedna zabawa nakłada się na drugą, innej sieciowej persony. Ta znowu na kolejną, itd. Wspólnie kreujemy sztuczny świat.

Medium robi z nami jeszcze jedną sztuczkę – wymusza aktywność, bo zabawy nigdy dość. Przecież całkiem przyjemnie jest przeżyć dużą część życia na zabawie. Przy czym należy pamiętać, ze punkt poddany działaniu prędkości nie dowie się wiele o sobie, bo musi koncentrować się na utrzymaniu prędkości. Kilobity płyną w prędkościach liczonych na sekundę. Nie tak liczymy życie.

Udostępnij:

Dołącz do naszej społeczności

Zarejestruj się bezpłatnie, otrzymasz dostęp do wykładów, najnowszych artykułów, wywiadów i podcastów.

Dowiedz się więcej