Przejdź do treści

NNO. Po stronie odpowiedzialności.

Komentujemy świat. Chcemy go zmieniać na lepszy.

Poznaj nas
Znaki zapytania i wykrzykniki – garść myśli po XIII Konferencji NNO Znaki zapytania i wykrzykniki – garść myśli po XIII Konferencji NNO
Filozofia Biznesu

Znaki zapytania i wykrzykniki – garść myśli po XIII Konferencji NNO


8 maja, 2026

Ktoś napisał w internecie, że wydarzenia NNO to crème de la crème konferencji. Zgadzam się. Ale to nie znaczy, że wszystko jest słodkie i lekkostrawne. Wręcz przeciwnie.

Od dawna nie zastanawiałem się nad wolnością. Nad bezpieczeństwem, owszem, bo przecież za miedzą trwa wojna. Nad prawdą – jak najbardziej, globalna polityka i halucynacje AI nie dają o tym temacie zapomnieć. O samotności, naiwności, bezczelności – tak, ale o wolności jakoś nie bardzo. Do 23 kwietnia.

Nie ma sensu przechodzić przez program konferencji, powtarzać, co powiedzieli inni. Kto był, zobaczył i usłyszał, kto nie był – może obejrzeć i wysłuchać nagrania, które za jakiś czas zostanie pewnie upublicznione. Zamiast tego podzielę się pewną refleksją.

Obok wejścia do sali plenarnej nagrywane były setki, czyli krótkie wypowiedzi na temat obecności na konferencji i wolności. Mnie również poproszono o parę słów i ten moment mnie zawstydził. Nie poszło mi dobrze, coś wybełkotałem na jednym oddechu i zostałem z niemiłymi znakami zapytania.

Żałuję, że nie zdecydowałem się na setkę po ostatnim akcencie konferencji. Po wielu godzinach słuchania i myślenia człowiek wygląda pewnie trochę gorzej, ale brzmi pełniej. Na koniec powiedziałbym, że dla mnie wolność jest godnym przyjęciem faktu, że raz się traci, raz zyskuje – bez paraliżu myśli i działania. To akceptacja ograniczeń i faktu, że nasze życie rozgrywa się między tym, co możliwe i konieczne, co oczekiwane i odsuwane, co radosne i przykre. Wolność to stan, w którym nie tyle niczego nie muszę, ile godzę się, że jakiś przymus istnieje i że istnieją koszty tego, co wydaje mi się interesujące. To uznanie, że dobre życie nie polega na robieniu wszystkiego. Powiedziałbym też, że wolność nie jest zero-jedynkowa, bywa jej więcej i mniej, ciągle się negocjuje między tym, co wymuszone i wybrane. W tym sensie myślę, że wolność zaczyna się tam, gdzie godzimy się z jej ułomnościami nie tylko jako samej idei, ale – może nawet bardziej – w jej indywidualnym doświadczeniu, kiedy przyjmujemy, że impossilble is nothing to ładny, ale jednak nieprawdziwy slogan, kiedy uznajemy, że pewne rzeczy muszą nam się przydarzyć, pewnej mechanice podlegamy, nie możemy wszystkiego chwycić i przed wszystkim uciec. Bariery wolności istnieją i żadne pieniądze zmienić tego nie mogą (żeby nawiązać do debaty oksfordzkiej). Można odraczać, można się uchylać, ale – jak śpiewał Czesław Niemen – “Wstyd mi za tych Co nie mając wstydu Zapomnieli Że u kresu Groby nas zrównają”.

I na koniec kilka wykrzykników: nie lubię konferencji lekkich, łatwych i przyjemnych. Lubię ciężkie, trudne, w których się trochę gubię, w których nie wszystko rozumiem, nie ze wszystkim się zgadzam, gdzie nie idzie się w banał, ogólności. Nie lubię wydarzeń, gdzie słyszy się rzeczy, które można usłyszeć w wielu innych miejscach. Mało jest takich spotkań, większość to powtarzane wzdłuż i wszerz generalizacje, które co gorsza przekonują przekonanych. NNO jest inne: kręte, momentami intelektualnie nieprzyjemne, wymagające. Wychodzę z tej konferencji ze skwaszoną miną, trochę zdezorientowany, ale po prawdziwym doświadczeniu, a nie jego namiastce. NNO wysoko sobie zawiesiło poprzeczkę, myślę, że z roku na roku jest im coraz trudniej, ale jednak dają radę! Być może najlepiej w Polsce.

Udostępnij: