Przejdź do treści

NNO. Po stronie odpowiedzialności.

Komentujemy świat. Chcemy go zmieniać na lepszy.

Poznaj nas
Śmiejecie się z “to zależy”? Może sami z siebie się śmiejecie Śmiejecie się z “to zależy”? Może sami z siebie się śmiejecie
Dialog

Śmiejecie się z “to zależy”? Może sami z siebie się śmiejecie


13 lipca, 2026

Parę tygodni temu na jednej z konferencji otrzymałem pytanie, na które odpowiedź rozpocząłem słowami “to zależy”. Ktoś wtrącił z drwiną: “no tak, Marcin To Zależy Milczarski”. Nie mam wątpliwości, że był to przytyk. Ale właściwie dlaczego? Może raczej należałoby potraktować to jako komplement?

Różne porządki

Mam pewien wykład, który zaczynam od pokazania różnic między naukami formalnymi, przyrodniczymi i społecznymi. Dlaczego nie można dzielić przez zero? Dlaczego nie może być niższej temperatury niż -273,15 st. C? W logice, matematyce czy fizyce możemy łatwo określić zależności. W przypadku nauk społecznych pierwszą odpowiedzią w wielu przypadkach jest “to zależy” (choć i w przyrodoznawstwie również się to zdarza, zaczynając od temperatury wrzenia wody). Czy jest to problem? Mniejszy niż mogłoby się wydawać.

Krytyczne osobliwości

Uważam, że fraza “to zależy” idealnie oddaje fundamentalną prawdę o świecie ludzi. Szydzenie z takiego stwierdzenia jest w istocie niezrozumieniem osobliwości społecznego życia, którym targają liczne zmienne, w tym zaszłości, emocje czy nieświadomości. Rzeczywistość ludzka podlega nieustannym interpretacjom, obrazowaniu, nieracjonalnościom. Miotana jest przez miłość, przekorę, mściwość, zazdrość, kłamstwa, symboliczną przemoc, traumy itd. Atomy tego nie doświadczają. Liczba zmiennych, które decydują o wyniku ogromnych zbiorów małych interakcji jest monstrualna. Szaleństwem byłoby nieuwzględnianie tego faktu i ignorowanie wszechogarniających nas sprzężeń.

Punkt wyjścia

Kluczowe w “to zależy” jest usytuowanie tego wyrażenia. Jeśli kończy ono rozmowę, jest bez sensu. Jeżeli jednak stanowi punkt wyjścia, sytuacja zmienia się diametralnie. Co od czego zależy? W jakiej skali? Jaki wagi przypisujemy kluczowym komponentom? W jaki sposób możemy na nie wpływać? Jaka jest ich zmienność? To wszystko powinno być oczywistą konsekwencją zwrotu “to zależy”. Można garściami czerpać z dorobku nauk społecznych: teoretycznego, metodologicznego, badawczego. Mamy ponadto mnóstwo danych. Wszystko to powoduje, że w obliczu “to zależy” jesteśmy mniej bezbronni niż mogłoby się wydawać.

Jakie pytanie, taka odpowiedź

Za hasło “to zależy” nie można zawsze winić strony odpowiadającej. Ile to razy słyszymy pytania o takim stopniu ogólności, że nie ma sensowniejszego rozwiązania?! Jak przeciwdziałać utracie bioróżnorodności? Jak skutecznie prowadzić transformację energetyczną? Jak budować rezyliencję (najmodniejsze ostatnio słowo) polskiej gospodarki? Przecież to aż prosi się o “to zależy” i analityczne wypełnienie. Są pytania, na które nie da się rozsądnie odpowiedzieć inaczej, niż tylko punktując liczne komplikacje. Z drugiej strony, ktokolwiek zaproponowałby prostą receptę, na bank utonie w odmętach banału. A im większa ogólność, tym mniejsza odpowiedzialność.

Ćwiczenie z pokory i wyobraźni

Jeśliby potraktować “to zależy” za wstęp do myślenia, szybko okaże się, że jest to wyjątkowo zdrowe podejście. Sprowadza nas bowiem na ziemię, uruchamia ostrożność, podważa pozorną wiedzę, a jednocześnie budzi ciekawość. Wcale nie jest ona pierwszym stopniem do piekła, raczej do zrozumienia, które jeśli ma wyjść poza pustosłowie, musi stale ocucać wyobraźnię. Pisałem o tym wielokrotnie: prawda o naszym świecie wymaga detalu a nie naiwnych uproszczeń. Owa złożoność z kolei siłą rzeczy prowadzi do uznania szeregu zależności w naszym zbiorowym życiu. Jego warunkowość jest niemal dogmatyczna. Już samo dostrzeżenie tej prawidłowości jest cenne.

Nie ma się co śmiać

Po części rozumiem drwinę z “to zależy” – bywa nierzadko językową rutyną. Biorę jednak poważne (głębsze, analityczne, rozwojowe) “to zależy” w obronę i dostrzegam w nim siłę trzymającą na wodzy dowolność w upraszczaniu świata. Jest ono często nieuniknione, ale też w wielu przypadkach nieuzasadnione poznawczo. Zatrzymanie się, rozkład problemu, wskazanie zmiennych nie są niczym zdrożnym. Niekoniecznie muszą wskazywać na niezdecydowanie. A nawet jeśli: fakt, że nie otrzymujemy natychmiastowego antidotum, wcale nie zasługuje na wyśmianie. Adekwatność nie zawsze leży w jednowymiarowości, a “to zależy” jest po prostu zdaniem bardzo często prawdziwym.

Udostępnij: