Przejdź do treści

NNO. Po stronie odpowiedzialności.

Komentujemy świat. Chcemy go zmieniać na lepszy.

Poznaj nas
Tokarczuk i AI: domniemanie winy jako społeczny koszt sztucznej inteligencji Tokarczuk i AI: domniemanie winy jako społeczny koszt sztucznej inteligencji Rys. Magdalena Pankiewicz_Magazyn NNO nr 12 Prawda
Odpowiedzialność

Tokarczuk i AI: domniemanie winy jako społeczny koszt sztucznej inteligencji


28 maja, 2026

Zagłębienie zamiast ślizgu

Spore poruszenie wywołały słowa Olgi Tokarczuk o jej promptowaniu. Podobnie wyjaśnienia, w których noblistka dementowała później używanie sztucznej inteligencji jako narzędzia do pisania (poza kwerendą). Mam dość jasne zdanie w tym temacie. Po artystach i artystkach spodziewam się oryginalności, trudu, cierpliwości, namysłu, czasu, żeby wyrazić siebie, a nie skrótów za sprawą AI dającego możliwie adekwatną odpowiedź (dotyczy to zresztą także researchu i osiągania znaczącego zagłębienia w temacie a nie ślizgania się po powierzchni). W wielu innych profesjach razi mnie to mniej, ale w muzyce, literaturze czy malarstwie owszem. Twórca nie może być odtwórcą i kropka. Gwoli ścisłości Oldze Tokarczuk trzeba oddać, że nie powiedziała, iż korzysta ze wskazań modelu językowego. Zasiała jednak wątpliwość, która szybko podzieliła opinię publiczną.

Branie strony pisarki przypominało obronę Częstochowy. Drwiono z faktu, że o pisaniu książek tak żywo dyskutuje się w kraju, w którym czytelnictwo jest na marnym poziomie (wg raportu Biblioteki Narodowej za 2025 r. 41% Polek i Polaków deklaruje przeczytanie co najmniej jednej książki w roku). Wyszydzano brak elementarnej wiedzy na temat AI, odsyłano do promptowania zamiast książek (sic!). Druga strona, ta atakująca, uznawała słowa Tokarczuk za dyskwalifikujące i jednoznacznie przekreślające nową powieść jako dzieło własne.

Ciekawie i niepokojąco

Uważam, że obie strony przesadzają, ale w gruncie rzeczy nie w tym tkwi największy problem. Chodzi o coś istotniejszego, coś, co sprawa Olgi Tokarczuk wydobyła na światło dzienne. Mam na myśli to, jak w dobie AI zmienia się nasze podejście do winy i jej domniemania. Uważam to za poważny społeczny koszt rosnącej w siłę sztucznej inteligencji, równie ciekawy, co niepokojący.

Kilka tygodni temu na prowadzonych przeze mnie zajęciach jeden ze studentów zasugerował, że moja prezentacja została napisała przez AI. Stanowczo zaprzeczyłem, zgodnie z prawdą, ale reakcja sali była zdecydowana: “tja…”. (Jak mawiał Guy de Maupassant, nie ma sensu kłamać, skoro wystarczy mówić prawdę, by nam nie wierzono). Z drugiej strony od tych samych osób otrzymuje zaliczenia, co do których mam ogromne podejrzenie, że w całości są przygotowane przez algorytm. Ludzie podczas zaliczeń czytają jako swoje opracowania maszyny. Bardzo smutny widok. Z roku na rok trend będzie się nasilał i niestety domniemanie winy będzie statystycznie coraz bardziej uzasadnione. Łatwość korzystania z technologii, jej dostępność, natychmiastowy efekt i jego jakość sprawią (już sprawiają), że uczciwość ulegnie pokusie podpisywania się pod nie swoim, kłamania, a i pośrednio łupienia cudzych treści, którymi AI został wykarmiony bez honorarium dla autorki i autora. Jesteśmy leniwi i lubimy szybkie nagrody, nie starczy nam przyzwoitości, by nie zerwać tak nisko wiszących owoców. To z kolei przedsionek erozji zaufania społecznego (tzw. uogólnionego), którego poziom w Polsce jest jednym z najniższych na świece (wg badań Ipsos z 2022 r.).

Gorszy pieniądz wypiera lepszy

Próbuję sobie wyobrazić, jaką rewolucję będziemy musieli przejść w świecie wszechogarniających promptów. Od życzeń urodzinowych, przemów, przez szkolne wypracowania, prace magisterskie i doktorskie aż do profesjonalnych opracowań w biznesie. Wiem, wiem, dzieje się tak od lat, ale skala i klasa tych nadużyć w świecie sztucznej inteligencji jest nieporównywalna z erą pre-AI. Już dzisiaj nie da się wskazać, które teksty powstały przy użyciu LLM-a, jeśli odpowiednio przygotuje się prompty. Skoro tak, to cała idea samodzielnego pisania jest mocno wątpliwa, z roku na rok domniemanie kłamstwa będzie tylko narastać. Gdyby miało dojść do tego, że z pisania dłuższych form zrezygnujemy, odstawimy na bocznicę ten niesamowity proces wchodzenia we własną myśl, jej korygowania, negocjowania słów i znaczeń, wycofywania się z wcześniejszych tez, łagodzenia lub radykalizowania tonu itd. – tego wszystkiego, czego w mowie i szybkich jednozdaniowych tekstach z definicji nie ma. Co jakiś czas gorszy pieniądz wypiera lepszy, więc…

Podejrzliwość czy machnięcie ręką?

Nowa technologia przyniesie nowe rozdanie społeczne, zawsze tak było. Albo będziemy żyli w ciągłej podejrzliwości, smagając się co jakiś czas biczami upokarzających weryfikacji, albo gremialnie machniemy na wszystko ręką i uznamy, że jest nam wszystko jedno, kto kłamie, a kto mówi prawdę, kto faktycznie coś napisał, a kto został tylko sprawnie obsłużony przez sztuczną inteligencję, kto rzeczywiście ma coś do powiedzenia, a kto jedynie próbuje wzbudzić w nas takie przekonanie. Być może wyjść jest więcej, a ja ich po prostu nie dostrzegam. Założyłbym się jednak, że problem domniemania winy zaistnieje. Z góry współczuję tym, który oskarżeni zostaną niesłusznie, a po sprzeciwie usłyszą “tja…”.

Udostępnij: