Przejdź do treści

NNO. Po stronie odpowiedzialności.

Komentujemy świat. Chcemy go zmieniać na lepszy.

Poznaj nas
Paraliż twarzy, paraliż prawdy – rozmowa z Karolem Orłem. Część pierwsza.
Odpowiedzialność

Paraliż twarzy, paraliż prawdy – rozmowa z Karolem Orłem. Część pierwsza.


30 marca, 2021

O fake newsach, deepfake’ach i mechanizmach związanych z ich tworzeniem mówi Karol Orzeł, redaktor naczelny i założyciel fakenews.pl. Portal zajmuje się wychwytywaniem i wyjaśnianiem nieprawdy w internecie.

Czy fake newsów przybywa?

W ostatnim roku przeżyliśmy wysyp dużej ilości niepotwierdzonych informacji, szczególnie dotyczących pandemii koronawirusa. Właściwie można mówić o eksplozji tego zjawiska. Trend się utrzymuje.

Co czyni naszą rozmowę bardzo aktualną. Czego  jest najwięcej? Manipulacji, fałszywych informacji, plotek podawanych jako prawdę, lub innych?

Fake news nie doczekał się precyzyjnej definicji, choć w ostatnim czasie pojawiło się wiele publikacji, które próbują doprecyzować ten bardzo ogólny termin. Na pewno w przypadku typowego fake newsa musi zaistnieć intencyjność wprowadzania w błąd. Zauważyłem, że w polskich mediach, gdzie temperatura emocji politycznych jest dość duża, fejkiem można nazwać wszystko, co tylko ociera się o dezinformację. Osoba, której to na rękę fake newsem nazywa więc żart czy satyrę. Jednak w internecie dominują typowe fake newsy – nieprawdziwe, spreparowane informacje. Na drugim miejscu można wskazać manipulację informacjami. Co ciekawe, obecnie mamy wysyp informacji fałszywych i nieświadome pośrednictwo – misinformację. Po prostu, ludzie nie zdają sobie sprawy, że udostępniają nieprawdziwe informacje dotyczące np. szczepionek na COVID-19.

Czy wykształcenie takiej skłonności do nieświadomego kolportowania fejków będzie miało wpływ na stopień ich viralności w kolejnych latach?

Zdecydowanie. Taki proces można zaobserwować już teraz. Większość sensacyjnych informacji, które często okazują się fałszywe, niedoprecyzowane lub wyrwane z kontekstu, bardzo szybko zdobywa popularność.

Jak przedstawia się kreacja fake newsa? Jakie trzeba mieć narzędzia, umiejętności, aby go stworzyć?

W gruncie rzeczy to bardzo proste. W dużym spektrum materiałów dezinformujących u podstaw jest stworzenie krótkiej fałszywej informacji. Do tego wystarczy podstawowa obsługa komputera i mediów społecznościowych. Np. spotkaliśmy się wiele razy z sytuacjami, gdy ktoś napisał dosłownie kilka zdań na FB, oprawił je w ramkę, dodał kolorowe tło, aby przyciągnąć wzrok i dzięki temu uzyskał dziesiątki tysięcy udostępnień i reakcji. Przekładając to na zasięgi mówimy nawet o milionowych wyświetleniach danego postu. Podkreślę, że ta osoba skleciła kilka słów, w których zawarta była fałszywa teza. W technice tworzenia fake newsów możemy iść dalej, ku bardziej skomplikowanym manipulacjom, na przykład chodzi o przeróbki zdjęć. Tu trzeba posiąść umiejętności związane z obróbką fotografii. Dalej są portale tworzące dezinformację. Wtedy mamy do czynienia z osobami, które potrafią tworzyć strony internetowe. Są to zespoły wiedzące jak do tego podejść. Funkcjonują sieci portali, które rozprzestrzeniają fałszywe informacje. Na końcu tego łańcucha mamy najnowszą technologię – deepfake.

Jak pan oceni zaawansowanie tej techniki manipulacji?

Tworzenie filmów deepfake jest wyzwaniem. Wymaga wielu godzin pracy i umiejętności obsługi specjalistycznego oprogramowania. Jednak efekt jest bardzo wiarygodny i dlatego deepfake’i mogą w przyszłości wywołać naprawdę duże szkody w rozprzestrzenianiu się dezinformacji. Weźmy słynny deepfake z alter ego Toma Cruise’a. Oglądały go miliony ludzi.

Twórca tego deepfake’a od początku zaznaczał, że to manipulacja. Gdyby tego komunikatu nie było, efekt końcowy był na tyle oszałamiający, że przeciętny widz miałby problem z odróżnieniem fałszywego Cruise’a od prawdziwego.

Stworzył pan narzędzie do wychwytywania fake newsów, zgadza się?

To nie jest narzędzie. Za działaniami naszej fundacji i portalu stoi manualna, mozolna praca kilku osób. Polega na wyszukiwaniu informacji w internecie i weryfikowaniu ich. Mamy do dyspozycji wyszukiwanie zaawansowane i narzędzia, które mogą wskazać źródło określonego zdjęcia. Samodzielnie monitorujemy zamknięte grupy facebookowe, na Twitterze. Mamy też rozbudowaną siatkę wolontariuszy, którzy przysyłają nam informacje o tym, że coś pojawiło się w sieci. Takich informacji dociera do nas od kliku do kilkunastu dziennie. Mając podejrzaną informację zaczynamy proces weryfikacji. Później piszemy artykuł i to już jest typowe zajęcie copywritera. Trzeba pisać zwięźle i maksymalnie obiektywnie.

Jak wasza praca ma się do dziennikarstwa?

My reagujemy na fałszywe informacje, dziennikarz powinien dociekać prawdy. Można tu poszukać części wspólnej, ale najpierw powiem o zmianach w świecie dziennikarskim, jakie zauważyłem. Kiedyś pracę dziennikarza wypełniała mozolna weryfikacja faktów. Obecnie przez popularność mediów społecznościowych widzimy, że profesjonalne portale informacyjne ścigają się, aby nadążyć za treściami jakie pojawią się w mediach społecznościowych. Chcą je jak najszybciej podać do pinii publicznej, aby utrzymać się w rynkowej grze o odbiorcę, pozostać konkurencyjnym np. z Twitterem. To bardzo zaskakujące odkrycie. Tutaj można popełnić ten sam błąd, który my też zwalczamy – chodzi o niedopatrzenie, brak źródeł informacji, nieintencjonalne wprowadzanie w błąd.

W portalu fakenews.pl wypełniamy lukę między pracą dziennikarską, a pędem do sensacji w mediach społecznościowych.

Karol Orzeł

Jak dobieracie fake news feed?

Staramy się intuicyjnie wychwytywać coś, co ma viralowy potencjał. Wychwytujemy to, co będzie obiektywnie weryfikowalne na podstawie dostępnych źródeł. Jeśli nie jesteśmy w stanie podważyć informacji, albo potwierdzić przypuszczeń czy plotek, nie jesteśmy w stanie merytorycznie ocenić fake newsa. To niestety zdarza się często, nawet w sytuacjach, gdy dana rzecz jest bardzo popularna.

Czy możemy podać przykład?

Weźmy przypadek rzekomej pielęgniarki w USA, która dostała paraliżu twarzy po zaszczepieniu się przeciwko COVID-19. Pokazała się na filmiku w sieci. Było nam bardzo trudno dostać się do bazy pielęgniarek w USA, żeby zweryfikować czy ona w ogóle rzeczywiście jest pielęgniarką. Chcieliśmy sprawdzić też, czy autentycznie dostała szczepionkę. Wszelkie pytania jakie kierowaliśmy do instytucji w USA odbijały się od ściany. Musieliśmy odpuścić ten temat na jakiś czas. Dopiero po kilku tygodniach, gdy amerykańskie agencje newsowe zainteresowały się tym tematem, byliśmy w stanie to wyjaśnić. Okazało się, że ta osoba nawet nie była pielęgniarką.

W drugiej część rozmowy m. in. o wrażliwych grupach narażonych na dezinformację, o tym jak rozpoznać fake newsa i czy fake newsy to biznes.

Czytaj część drugą wywiadu

Karol Orzeł redaktor naczelny, założyciel i twórca fakenews.pl, portalu zajmującego się demistyfikacją fake newsów. Fundator Fundacji „Przeciwdziałamy Dezinformacji”. Zawodowo zajmuje się bezpieczeństwem w internecie i programowaniem. Jest społecznikiem i wieloletnim wolontariuszem Fundacji „Dom w Łodzi”. Wolontariusz roku 2015 województwa łódzkiego. Laureat konkursu „Barwy Wolontariatu”.

Udostępnij:

Dołącz do naszej społeczności

Zarejestruj się bezpłatnie, otrzymasz dostęp do wykładów, najnowszych artykułów, wywiadów i podcastów.

Dowiedz się więcej