Przejdź do treści

NNO. Po stronie odpowiedzialności.

Komentujemy świat. Chcemy go zmieniać na lepszy.

Poznaj nas
Metoda na kłamstwo: nie mijać się w rozmowie Metoda na kłamstwo: nie mijać się w rozmowie
Magazyn

Metoda na kłamstwo: nie mijać się w rozmowie


25 maja, 2026

Nie jest odkryciem, że kłamstwo stało się dominującą metodą polityczną. Myślałem, że niewiele jest mnie w stanie w tej kwestii zaskoczyć, a jednak.

Pewnego wrześniowego dnia, siedząc w swoim mieszkaniu w Nowym Jorku, skierowałem wzrok w lewo, na ekran tabletu, na którym właśnie rozpoczęła się transmisja z konferencji prezydenta USA Donalda Trumpa i sekretarza zdrowia i opieki społecznej Roberta F. Kennedy’ego Jr. Tematem była epidemia zaburzeń ze spektrum autyzmu wśród dzieci. Już sam tytuł przykuł moją uwagę, ponieważ skala dezinformacji wokół tego zagadnienia, szczególnie wśród osób mających dostęp do mediów i wpływ na opinię publiczną, jest przerażająca.

To, co usłyszałem chwilę później, przekroczyło granice absurdu. Trump, z trudem wymawiając nazwę substancji „acetaminofen”, zaczął ostrzegać przed popularnym lekiem przeciwbólowym Tylenol. Mówił o jego rzekomej szkodliwości, szczególnie dla kobiet w ciąży, bez żadnych naukowych podstaw, bez źródeł, za to z całkowitą pewnością w głosie. Byłem w szoku, że coś takiego można powiedzieć publicznie, z pełnym przekonaniem i świadomością, że miliony ludzi potraktują to jako fakt.

Jestem obywatelem kraju, w którym dwie prezydentury Donalda Trumpa pokazują, co się dzieje, gdy prawda staje się opcjonalna, a rzeczywistość – plemienna. Jego kłamstwa, te o wielkości tłumów podczas inauguracji, oszustwach wyborczych, zmianach klimatu i przestępczości, nie były przypadkowymi zniekształceniami, lecz narzędziami władzy. Zmuszały Amerykanów, by wybierali nie tyle między politykami, ile między światami, w których mają żyć.

Brooke Gladstone, dziennikarka związana z nowojorskim radiem publicznym WNYC, gdzie prowadzi program „On The Media”, w małej książeczce The Trouble with Reality (Kłopot z rzeczywistością) tłumaczy, jak takie pęknięcia powstają i co ważniejsze, jak można je naprawić. Jej książka to przewodnik nie tylko po mechanizmach dezinformacji, lecz także po sposobach odbudowy wspólnego świata, który kłamstwa rozerwały na części. Kupiłem ją zaraz po tym, jak ukazała się w 2017 roku, w pierwszych miesiącach pierwszej kadencji Trumpa, i od tamtej pory staram się mieć ją pod ręką. Często podróżuje ze mną między Nowym Jorkiem a Warszawą.

Gladstone zaczyna od kluczowego spostrzeżenia, że rzeczywistość jest konstruowana, a nie absolutna. „Część problemu polega na tym, że fakty, nawet bardzo liczne fakty, nie stanowią jeszcze rzeczywistości” – pisze. „Rzeczywistość powstaje dopiero wtedy, gdy przefiltrujemy, uporządkujemy i nadamy priorytety tym faktom, a następnie nasycimy je naszymi wartościami i tradycjami”.

Trump instynktownie opanował tę zasadę, zalewając przestrzeń publiczną wybranymi faktami, aż jego wersja Ameryki – tej heroicznej, będącej pod oblężeniem – zaczęła wydawać się emocjonalnie bardziej prawdziwa. By oprzeć się tej manipulacji, musimy najpierw rozpoznać własną poznawczą bańkę, przez którą postrzegamy świat. Nie chodzi tu o relatywizm, lecz o poznawczą uczciwość. Kiedy przyznajemy że posiadamy filtry, tworzymy przestrzeń na ciekawość, a nie na pogardę. Gdy czujemy, że pewność swoich racji przechodzi w samozadowolenie, Gladstone zachęca nas, byśmy zatrzymali się na chwilę i zapytali siebie: jakie historie, wartości lub lęki sprawiają, że to wydaje się nam prawdziwe?

Kolejnym krokiem jest słuchanie ponad granicami różnych rzeczywistości. Trumpizm rozkwitł, ponieważ Amerykanie coraz częściej mijają się w rozmowie, są zamknięci w swoich mediach, memach i językach moralnych. Gladstone upiera się, że taki dialog, choć może być bardzo frustrujący, pozostaje niezbędny. Nawet gdy nie dochodzi do przekonania drugiej strony, rozmowa przywraca wspólne znaczenia lub przynajmniej dąży do ich przywracania.

Rzeczywistość, przypomina Gladstone, nie jest konsensusem, lecz procesem negocjacji. Ten proces w dużej mierze zależy od prasy, która powinna kontekstualizować, a nie sensacyjnie podsycać emocje, co niestety – jeśli się spojrzy na wiodące portale informacyjne – jest oczywistą częścią jej modelu biznesowego.

Prawda w działaniu

Prawda przekonuje najlepiej, gdy brzmi po ludzku. Emocje muszą być okiełznane. Wściekłość jest uzasadnioną reakcją, ale sama wściekłość nie utrzyma demokracji. Kłamstwa Trumpa wywołały zarówno gniew, jak i znużenie. Oba prowadzą do wycofania. Radą Gladstone jest, by przekuwać emocje w działanie, czyli protestować, głosować, angażować się, tworzyć. Rzeczywistość utrzymuje się poprzez uczestnictwo, nie ucieczkę.

Ponieważ demokracja wymaga nakładających się rzeczywistości, Gladstone apeluje o odzyskanie wspólnych przestrzeni i opowieści. Fragmentacja pogłębia się, gdy obywatele przestają spotykać tych, którzy są inni. Szkoły i biblioteki, sztuka publiczna, dziennikarstwo pokazujące różnorodność stają się rusztowaniem prawdy. Gladstone ma również nadzieję, że „fakty są prawdziwe i ostatecznie same się obronią”. Prawda może się uginać pod presją, ale nie znika. Nadzieja, w jej rozumieniu, to dyscyplina i upór, by działać tak, jakby prawda nadal miała znaczenie, nawet gdy cynizm wydaje się łatwiejszy.

Wieloletnia wojna Trumpa przeciw rzeczywistości powiodła się, bo odwoływała się do czegoś pierwotnego – pragnienia pewności pośród chaosu. Książka Gladstone przypomina, że pewność jest wrogiem prawdy, a rzeczywistość, choć krucha, da się naprawić. Uznając własne filtry, słuchając ponad podziałami, wspierając uczciwe opowieści i rozumiejąc emocje, pozostajemy zaangażowanym, odbudowując wspólne przestrzenie i wybierając nadzieję, możemy bronić wspólnej rzeczywistości i demokracji. Czasem wystarczy przewozić małą książeczkę między granicami.

Udostępnij: