Przejdź do treści

NNO. Po stronie odpowiedzialności.

Komentujemy świat. Chcemy go zmieniać na lepszy.

Poznaj nas

Nasza świadomość ekologiczna rośnie, chcemy być eko i chcemy świadomie kupować produkty, które są neutralne lub przyjazne dla środowiska.

Tylko jaką mamy gwarancję, że produkty oznaczane przez producentów jako EKO są takie w rzeczywistości? O eko-ściemie czyli greenwashingu, czystości w biznesie i walce o czyste powietrze rozmawiamy z Kamilą Drzewicką, radczynią prawną z organizacji ClientEarth Prawnicy dla Ziemi.

Jako ludzie jesteśmy stosunkowo młodym gatunkiem, ciągle ewoluujemy. Na świecie żyje nas ponad 7,5 miliarda. Nieustannie staramy się podnosić jakość i komfort naszego życia, na co pozwala nam wiedza medyczna i technologie. Z drugiej strony natura daje o sobie znać, ponieważ kontynuując eksploatację i dewastację planety doprowadzamy do drastycznej redukcji bioróżnorodności. Pojawiają się nowe wirusy, patogeny, z którymi zapewne jeszcze nie raz, przyjdzie nam się zmierzyć. Czy powinniśmy się obawiać totalnej katastrofy, w której gatunek ludzki ucierpi czy liczyć na naszą wyjątkową umiejętność adaptacji i dostosowania? Czy możemy zmienić naszą naturę tak, aby stawać się coraz bardziej odporni? Czy uda nam się usunąć wszystkie czynniki presji selekcyjnej?

Na te pytania odpowiada prof. dr hab. Bogusław Pawłowski, Kierownik Katedry Biologii Człowieka Uniwersytetu Wrocławskiego. Przewodniczący Polskiego Towarzystwa Nauk o Człowieku i Ewolucji (PTNCE). Rozmowę prowadzi Paweł Oksanowicz.

Maciej Salamon

Grafik, muzyk, ilustrator. Mieszka w Sopocie. Studiował na gdańskiej Akademii Sztuk Pięknych, na której prowadzi zajęcia z projektowania graficznego na Wydziale Rzeźby i Intermediów. Wokalista i gitarzysta lubianego i nagradzanego duetu Nagrobki. Twórca teledysków i animacji. Wielokrotnie nagradzany za swoją twórczość. Prowadzi Galerię Gablotka, która od 29 wystaw prezentuje prace artystów związanych z Pomorzem. Dobry chłopak.

Mountain Dew
Mountain Dew

Żyjemy w państwie, w którym instytucje są w poważnym kryzysie. To jest kryzys wielowiekowy. My Polacy z trudem tworzyliśmy sprawne, dojrzałe instytucje. Co powoduje kryzys i upadek instytucji?  Na to pytanie odpowiada prof. Andrzej Zybała w rozmowie z Pawłem Oksanowiczem.

Co jest istotą przywództwa?


Wielu liderów, którzy mają charyzmę, mają charyzmę narcystyczną związaną z despotyzmem, kontrolą, uzależnianiem ludzi od siebie i wiązaniem bardzo lokalnych interesów i bardzo egoistycznych z tym co współtworzą. A sednem przywództwa jest wspieranie ludzi w działaniu. Sednem przywództwa są efekty – mówi Jacek Santorski, psycholog społeczny i biznesu, w rozmowie z Pawłem Oksanowiczem.

Każdy z nas – jako obywatelka i obywatel tego kraju – ma pewne prawa, ale i obowiązki.  Co nam gwarantuje Konstytucja, jak ją czytać, rozumieć i stosować? Kto może nam pomóc w obronie naszych praw? Co to jest praworządność i czym nie jest i po co ona jest potrzebna każdemu obywatelowi? 

Odcinek 1 – Instrukcja obsługi życia w państwie prawa – co to jest praworządność i czym nie jest i po co ona jest potrzebna każdemu obywatelowi

Państwo praworządne to pewien ideał. Nie bez przyczyny światowe organizacje oceniające praworządność dokonują analizy na skali od 1 do 100. Nawet najbardziej praworządne państwa nie zdobywają 100 punktów. Nawet tam pojawiają się drobne rysy. Co ciekawe są to państwa skandynawskie, te same, które mogą się szczycić czystym powietrzem. Ale nawet tam mogą powstawać drobne kłopoty w funkcjonowaniu systemu prawnego. Słowem nikt nie jest doskonały. Różnica jednak polega na tym, czy do doskonałości stale się dąży, jest ona wpisana w zasadę funkcjonowania państwa, czy też akceptujemy różne problemy i po prostu z nimi żyjemy. Tak jak się przyzwyczajamy do życia w smogu

Odcinek 2 – Spotkanie Dawida z Goliatem, czyli obywatel na ścieżce kolizyjnej z państwem. Podział i równowaga władz.

Państwo ze swej natury jest zawsze mocne. Jest tym przypowieściowym Goliatem, jest wyposażone w aparat egzekucji poleceń, ma zasoby finansowe, stać je na najlepszą reprezentację prawną. Ale obywatel właśnie dzięki sądom może stać się tym Dawidem. Czyli nawet będąc teoretycznie słabszy, może sobie z państwem poradzić. Może z nim wygrać. Może używać prawa jak Dawid używał procy i rozstrzygnąć spór na swoją korzyść. Ale tylko, że ta proca rzeczywiście potrafi strzelać i ma wystarczający zasób kamieni.

Odcinek 3 Prawo jak mechanizmy zegarów – czyli dlaczego rządy prawa wymagają dobrego prawa

Adam Zagajewski, słynny polski poeta, napisał wiersz o prawie. Prawo dla niego jest „niewidzialne, przezroczyste, o anemicznej cerze chorowitego chłopca, który rozwiązuje szarady”. Podkreśla, że jest niedostępne wzruszeniu poety”. We współczesnym państwie cała sztuka polega na tym, aby nie tyle ograniczać przepisy, co raczej powodować, że będą one po prostu przemyślane i skuteczne. To jest warunek dobrego rządzenia, aby obywateli nie zaskakiwać nagłymi, błędnymi i sprzecznymi ze sobą regulacjami. Stąd też prowadzone są od lat studia nad tym jak zapewnić poprawną legislację.

Odcinek 4 – Temida w sklepie i na ulicy, czyli co nam gwarantuje konstytucja, jak ją czytać, rozumieć i stosować

Prof. Ewa Łętowska, pierwsza Rzecznik Praw Obywatelskich, została kiedyś zapytana o Konstytucję z 1952 r., czyli Konstytucję z czasów dawno minionych. Powiedziała, że Konstytucja PRL była jak menu w sowieckiej restauracji. Wszystko było w karcie, ale niczego nie można było zamówić. Tym się zatem różni konstytucja państwa praworządnego od konstytucji przyjmowanych przez różne reżimy niedemokratyczne. Konstytucja w państwie praworządnym powinna służyć do tego, że wszystko z niej można „zamówić”.

Odcinek 5 – Nie będziesz nigdy sam maszerował (you’ll never walk alone). Czyli kto może nam pomóc w obronie naszych praw

Co do zasady każdy z nas powinien móc walczyć o swoje prawa. Ale to jest trochę jak z naprawianiem zamku w szafie. Korzystając z instrukcji na youtube, pewnie możemy to zrobić. Zajmie nam to wiele czasu, przy okazji kupimy kilka zbędnych narzędzi, stracimy na to kilka godzin. A specjalista zrobiłby to w kilkanaście minut. Co więcej zrobi to tak, że szafka nam pewnie nam na głowę nie spadnie. Dlatego też najważniejszą rolę w obronie naszych praw spełniają profesjonalni pełnomocnicy – adwokaci i radcowie prawni oraz instytucje takie jak m.in. Urząd Rzecznika Praw Obywatelskich, Rzecznika Praw Pacjenta czy Rzecznika Finansowego.

Odcinek 6 – Sprawiedliwość tkwi w procedurach, czyli dlaczego powinniśmy docenić znaczenie odwołań, instancji i skarg

W Konstytucji RP znajdziemy różne mechanizmy instytucjonalne ochrony praw. Trzy z nich składają się na tzw. Sprawiedliwość proceduralną. Oznacza to takie ukształtowanie procedur, aby zapewnić nam pełną ochronę prawną.

Odcinek 7 – Opóźniona sprawiedliwość to nie sprawiedliwość, czyli o efektywności sądów w rozstrzyganiu sporów

Możemy żyć w państwie, w którym wymiar sprawiedliwości jest idealnie zaprojektowany pod względem ustrojowym. Dobre gwarancje konstytucyjne i ustawowe. Sędziowie dobrze wynagradzani, niepodatni na korupcję, prawdziwie niezależnie. Ale i tak w systemie sądownictwa może coś nie działać, a obywatele mogą mieć poczucie, że to nie są ich sądy. Kiedy tak się dzieje? Wtedy kiedy sądy działają przewlekle, kiedy musimy czekać miesiącami, latami na rozstrzygnięcie. Dlatego mówi się czasami, że opóźniona sprawiedliwość to nie jest już sprawiedliwość.

Odcinek 8 – Na szerokich wodach, czyli międzynarodowe instytucje gwarantujące obronę praw

Nie zawsze osoby, których prawa zostały naruszone są w stanie dochodzić sprawiedliwości w kraju. Muszą wypłynąć na szerokie wody – muszą poszukać ochrony swoich praw poza granicami kraju. Od 1993 roku dla Polaków nadzieją na sprawiedliwość jest Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu.

Odcinek 9 – Jak stracić praworządność i czego się wtedy spodziewać, czyli opowieść o możliwej dystopii prawnej

W książce Stevena Levitksy’ego oraz Dawida Ziblatta pt. „Jak umierają demokracje?” Przedstawiony jest proces przechodzenia państw od państw demokratycznych do państw autorytarnych. Autorzy twierdzą, że nigdy nie następuje to z dnia na dzień. Rzadko się zdarza, aby rządy były obalane z dnia na dzień, w wyniku zamachu stanu czy rewolucji. Następuje raczej proces powolnej erozji standardów oraz rozmontowywania instytucji, które mogłyby kontrolować władzę wykonawczą.

Świat po kryzysie finansowym zalała fala populizmu. Potrzebne są zmiany reguł gry, których dokonać mogą jedynie odważni i autonomiczni liderzy biznesowi i społeczni.

Niedawno studenci zapytali mnie, co nauki społeczne zrobiły w obliczu coraz bardziej oczywistego faktu, że oparta na uznanych kanonach i teoriach wiedza nie potrafi nam objaśnić rzeczywistości, a przyjmowane przez nią założenia są na dłuższą metę nie do utrzymania. Co do pierwszego – istotnie ekonomia głównego nurtu, a nawet nauka o finansach nie potrafiły przewidzieć kryzysu finansowego z 2008 r.; nikt z socjologów z kolei nie spodziewał się fali „populizmu” (celowo używam cudzysłowu, bo istota tego zjawiska nadal nam umyka), a Francis Fukuyama był zmuszony odwołać swoje tezy o końcu historii. Co do drugiego –  zdumienie budzi fakt, że w modelach ekonomicznych nie uwzględnia się jako kosztu zasobów naturalnych, niejako przyjmując – wbrew założeniom o skończoności wszelkich dóbr – że pozostają one niewyczerpane. Dziś już wiadomo, że przejmowanie przez rosnącą klasę średnią w bogacących się krajach, takich jak Chiny czy Indie, wzorów konsumpcji Zachodu wymagałoby zasobów kilku takich planet jak nasza. Szczerze mówiąc, mimo wyraźnie słabnącej zdolności objaśniania świata nauki społeczne głównego nurtu nie zrobiły wiele, żeby zrewidować swoje paradygmaty. Pojawiają się co prawda nowe idee, jak ruch „postautystycznej ekonomii” czy koncepcja socjologii publicznej – mają one jednak wciąż charakter marginalny. Tymczasem moi studenci twierdzą, że odrzucenie elit, a szczególnie ekspertów, wynika właśnie z tego, że przez lata rościły sobie one prawa do jedynie prawdziwej wiedzy o świecie i wciąż nie potrafią przyznać się do słabości – trudno, żeby ktoś im jeszcze wierzył.

Problem polega jednak nie tylko na rozczarowaniu i utracie zaufania do tych, którzy przez lata monopolizowali Mądrość. Otóż znaleźliśmy się w pułapce społecznej: uruchomiliśmy mechanizmy i procesy, które niełatwo unieważnić. Wzrost PKB – który wciąż jest „fetyszem” ekonomii, jest w większości – w około 70% – tworzony przez konsumpcję wewnętrzną.

 Z jednej zatem strony wiemy, że wzrost konsumpcji jest zabójczy dla planety (i dla nas samych), z drugiej jednak – kto odważy się zrezygnować ze wzrostu? Podobnie rzecz się ma z konkurencją rynkową: który producent zdecyduje się zrezygnować z udziału w wyścigu, wiedząc, że jego notowania spadną? 

Wiele nadziei wiąże się z ruchami świadomych obywateli i konsumentów – stanowią oni jednak wciąż margines, szczególnie na „wschodzących rynkach”, gdzie masy konsumentów z rosnącej klasy średniej wreszcie mogą zrealizować swoje potrzeby i pragnienia, przez lata kształtowane przez wzory płynące z Zachodu.

Wszystko wskazuje więc na to, że jedynie liderzy biznesowi i społeczni mogą zmienić reguły gry. Wymaga to jednak nadzwyczajnej odwagi i autonomii. Odwagi – bo pierwszy, który zdecyduje się odejść od obowiązujących reguł gry, ponosi ryzyko porażki. Autonomii – bo oznacza to odrzucenie konwencjonalnej mądrości i dominujących zasad biznesowych. Spojrzenie w przeszłość pokazuje, że orientacja na wartości nie tylko się zdarzała, ale wręcz przynosiła sukces przedsiębiorcom. W początkach ery przemysłowej pojawiali się utopijni przedsiębiorcy, którzy dążyli do wytworzenia wokół swojej fabryki społeczności i objęcia opieką robotników oraz ich rodzin. Lordowie Lever – których firma w połączeniu z holenderską dała początek korporacji Unilever – zbudowali w Port Sunlight prawdziwe miasteczko dla swoich pracowników: były w nim i szkoła, i poczta, i podstawowa opieka zdrowotna. W myśl tezy Maxa Webera, niemieckiego socjologa i ekonomisty, u podstaw ekspansji gospodarczej Europy leżała etyka protestancka, której kluczowymi wartościami były: uczciwość, szczerość, oszczędność, powściągliwość. Warto w tym kontekście wspomnieć o Klubach Rotarian. Mowa o organizacji założonej w 1905 r. w Chicago przez charyzmatycznego adwokata Paula P. Harrisa, która szybko osiągnęła skalę międzynarodową: do Klubu Rotarian należeli tacy ludzie, jak Thomas Mann w Niemczech czy Tomáš Masaryk w Czechach. Rotary było (i jest nadal) „stowarzyszeniem przedsiębiorców i ludzi różnych zawodów z całego świata, które świadczy pomoc humanitarną, promuje wysokie normy etyczne w każdym zawodzie i pomaga budować dobrą wolę i pokój na świecie”. Jego członkowie wyznają credo „Service Above Self” (na polski tłumaczone jako: „Służba na rzecz innych ponad własną korzyść”).

Oryginalność Klubów Rotarian – godnych miana przełomowej innowacji społecznej – polegała na lokalnym sieciowaniu ludzi różnych zawodów, w tym przedsiębiorców, po jednym z każdej branży, wybieranych jako liderów środowiskowych. Tak skonstruowany klub – tworzący, można by rzec, klasyczny kapitał pomostowy – spotykał się regularnie raz w tygodniu na lunch (kolację uznano za okazję rodzinną), żeby przedyskutować ważne dla społeczności sprawy (i potrzeby). Dzięki precyzyjnym, szczegółowym regułom, rytuałom i procedurom Kluby Rotarian stworzyły pierwszą światową „fabrykę uspołecznienia”, tonującą kapitalistyczną konkurencję, wzmacniającą lokalnych przedsiębiorców w konfrontacji z wielkimi korporacjami, inwestującą przede wszystkim w społeczności lokalne: wiele miast i miasteczek w USA zawdzięcza klubom budowę mostów, kanalizacji, publicznych toalet w biednych dzielnicach itp.

Wreszcie wciąż na nowo warto przypominać, że uznawany za ojca nowoczesnej ekonomii Adam Smith za swoje główne dzieło uznawał nie „O bogactwie narodów”, ale „Teorię uczuć moralnych” – w chwili śmierci pracował nad jej ósmym wydaniem. Dzieło zaczyna się od rozdziału „O sympatii”, w którym Smith wprost postuluje istnienie „jakichś pierwiastków w naturze ludzkiej”, „które powodują, iż interesuje się on [człowiek] losem innych ludzi, i sprawiają, że ich szczęście jest dla niego nieodzowne” (Smith 1989 s. 5). Owo współ-odczuwanie (ang. fellow – feeling) – wrażliwość na emocje, potrzeby, przeżycia i stany ducha innych – jest fundamentem życia społecznego. Właśnie dlatego, że nasze działania mają wpływ na dobrostan innych, „człowiek nauczył się uszanowania szczęścia swoich braci, drżenia na samą myśl, że choć bezwiednie mógłby uczynić im szkodę […]. Człowiek ludzki, który przypadkiem, bez najmniejszego nawet nagannego niedbalstwa, był przyczyną śmierci drugiego człowieka, uważa, że powinien odpokutować, choć nie czuje się winny […]. Smutek odczuwany przez niewinnego człowieka, którego przypadek doprowadził do popełnienia czynu, który, gdyby był dokonany świadomie i z zamysłem, słusznie wystawiłby go na naganę, stał się kanwą najwspanialszych i najbardziej interesujących scen zarówno w dramacie starożytnym, jak współczesnym. To właśnie fałszywe poczucie winy, jeśli wolno mi użyć takiego wyrażenia, stanowi o całym smutku Edypa i Jokasty w teatrze greckim, Monimii i Izabelli w angielskim. Wszyscy oni w najwyższym stopniu odpokutowują, choć nikt z nich nie jest w najmniejszym stopniu winny” (Smith 1989, s. 157-160).

Nie jest więc prawdą, że efektywność ekonomiczna wyklucza kierowanie się zasadami moralnymi i względami na dobro społeczne. Przeciwnie: to właśnie wartości i zasady moralne „ułatwiają negocjacje, obniżają koszty transakcji, skracają proces inwestycyjny (zmniejszając prawdopodobieństwo zaskarżania kolejnych decyzji władz administracyjnych), zmniejszają korupcję, zwiększają rzetelność kontrahentów, sprzyjają długoterminowym inwestycjom i dyfuzji wiedzy, zapobiegają nadużywaniu dobra wspólnego i zwiększają solidarność międzygrupową, a także poprzez rozwój trzeciego sektora sprzyjają społecznej kontroli działania władz” (Czapiński 2008, s. 7-8).

Literatura cytowana w artykule:
Czapiński J. (2008). Kapitał ludzki i kapitał społeczny a dobrobyt materialny. Polski paradoks. W: Zarządzanie Publiczne nr 2(4)
Smith A. (1989). Teoria uczuć moralnych. PWN: Warszawa

Artykuł pochodzi z 6 numeru gazety Nienieodpowiedzialni.

„Przedmioty zmieniły się po tym, jak odeszłaś”. Tę przejmującą myśl można potraktować zarówno jako streszczenie, jak i punkt wyjścia debiutanckiego filmu Catariny Vasconcelos pt.: „Metamorfoza ptaków”.

Film zrobił prawdziwą furorę podczas 20. jubileuszowo-pandemicznej edycji MFF Nowe Horyzonty w listopadzie ubiegłego roku. „Metamorfozie ptaków” udała się wyjątkowa sztuka – zdobyła równocześnie Grand Prix oraz Nagrodę Publiczności. Ta jednomyślność i ekspertów, i widowni wrocławskiego festiwalu, specjalnie jednak nie dziwi. Kapitalny debiut Vasconcelos jest bytem całkowicie osobnym, dziełem, które, mówiąc kolokwialnie, zerwało się z łańcucha i pogalopowało na obrzeża sztuki filmowej, by wieść tam żywot na własnych zasadach, poza gatunkami i tradycyjną narracją.

Nawet inspiracją do powstania „Metamorfozy” okazał się nie obraz, a dźwięk – stara winylowa płyta, na której kilkadziesiąt lat wcześniej babka reżyserki nagrała głosy swoich dzieci (i swój własny przy okazji), by ojciec (i małżonek) mógł ich słuchać na morzu. Dziadek Catariny Vasconcelos był bowiem mężczyzną fantomowym. Z zawodu i pasji marynarz najpierw rozkochał w sobie młodziutką dziewczynę, poślubił, a następnie zniknął za horyzontem, by być obecnym w jej życiu wyłącznie w formie listów i paczek. Kolejne powroty do domu (a następowały one nawet po kilkuletnich przerwach) wiązały się z odtwarzaniem naderwanych czy może wręcz nieistniejących więzów rodzinnych i płodzeniem kolejnych potomków. Stąd przejmujący w swojej desperacji pomysł, by widmowemu ojcu wysłać przez ocean płytę z głosami zaskakująco i boleśnie już dużych dzieci. W taki oto sposób Catarina usłyszała głos babki, którą znała dotąd wyłącznie z opowieści. I którą – w efekcie tego dość surrealistycznego przeżycia – postanowiła zrekonstruować. Przy czym mniej chodziło jej o chronologię życia, było nie było, realnej postaci, a bardziej o to, jak wyglądał świat widziany jej oczami, dotykany jej palcami i wreszcie – słyszany jej uchem.

„Metamorfoza ptaków” jest więc czymś w rodzaju zachwycającego, wielowymiarowego albumu, w którym odnajdziemy zmartwychwstałe fotografie i reprodukcje obrazów, obudzone ze snu faktury i kolory, i rezurekcje dźwięków sprzed lat. Całość zaś okazuje się przenikliwą próbą zrozumienia, co naprawdę znaczą dla nas takie pojęcia, jak „korzenie”, „przeszłość” czy „pamięć”.

W języku portugalskim istnieje nieprzetłumaczalne na inne języki słowo „saudade”, które można określić jako „niekompletność”. Poczucie, że zamiast bytem dobrze wyodrębnionym z otaczającej rzeczywistości, w istocie jesteśmy rozciągniętą w czasie smugą, której niezbywalną cechą jest tęsknota za tym co odeszło, a zarazem pogodzenie się z osobliwym brakiem, który zawsze JEST.

Stowarzyszenie Nowe Horyzonty przygotowało dla widzów filmu dodatkowy prezent – wideorozmowę z Catariną Vasconcelos, która stanowi idealne domknięcie seansu. Reżyserka „Metamorfozy ptaków” jest bowiem nie tylko przesympatyczną osobą, ale również – a może przede wszystkim – niesłychanie mądrą i świadomą artystką.

Metamorfoza ptaków, reż. Catarina Vasconcelos, Portugalia 2020,

Dostęp do filmu:

https://www.nowehoryzonty.pl/vod-film.s?id=10691&vb=nhv